dust
Nie jestem sama, ale boję się coraz bardziej. Chcę abyś na chwilę znikła z mojego życia i przestała nim sterować, daj przez chwilę mi iść samodzielnie, kilka minut, sekund, daj żyć, a potem ja dam żyć Tobie na zawsze...
dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Komentarze (0), Dodaj
nie jestem silna, nawet nie wiem czy potrafię, nie daję z siebie nic a pragnę najlepszych rezultatów, daję ciała na każdym kroku, przecież to awykonalne, Boże, jestem nudna. Wykrzesam w sobie tyle siły i czy zadam tyle trudu? To wszystko takie trudne, obrzydliwe jedzenie na każdym kroku, znowu przegrywam, znowu tonę w stercie kalorii, to nonsens. Boże jak tu żałośnie, nie czytajcie tego, jedzcie lody.

dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
psychicznie wiszę na włosku, przegrywam zawsze, za każdym razem z coraz większym echem, męczy mnie to wszystko, chcę zamknąć to wszystko w sobie, nie myśleć o tym, nie myśleć..
dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Jak wspaniale żyję się bez szóstki na górze, dziura wielka jak kosmos, ale co tam? Wspaniale żyje mi się z ED, czasem mam ochotę skoczyć z dachu wieżowa, ale nie mam gdzie się na niego wspiąć, Czasem mam ochote rzucić się pod samochód, ale brakuje mi odwagi, Czasem mam wszystko w dupie i najzwyczajnie w świecie jestem naiwną idiotką, któa mysli, że sobie ze wszystkim poradzi. Czy ja zwariowałam, czy to tylko ten świat jest jakis pojebany? Wróć! znowu pieprzę głupstwa, odbijają się echem w mojej pustej głowie. O Panie! Za jakie grzechy, każesz mi cierpieć? Daj mi wreszcie żyć. Czy to sie kiedyś wreszcie skończy? Chyba jest tylko jedna droga ucieczki..

dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
mam do wyboru dwie opcje, albo przestanę jeść, albo zacznę jeść normalnie aby podkręcic metabolizm, który woła o pomste do nieba, pierwsza opcja tak bardzo kusi, nie chcę tyć, nie chcę być jeszcze grubsza niż jestem, mam chaos w głowie, nie chcę istnieć, nie chcę być, nie chcę żyć.

dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Miejmy w sobie tyle siły ile się zmieści w naszych potężnych cielskach i tyle ile jest w stanie udzwignąć nasza wątła dusza, miejmy w sobie tyle energii ile chcemy mieć, dajmy z siebie wszystko, aby potem z dumą oglądać owoce swojej walki i pracy, bo jeśli sie czegoś niesamowicie chce to trzeba to osiągnąć. Nie ma takiej siły by zatrzymać pędzący rydwan akceptacji własnego ja wprost z Twojego serca, nie ma takiej magii by dała radę Twojemu postanowieniu i zaparciu, nic nie może Cię powstrzymać, jesteś taka silna, skoro tyle czasu wytrzymałaś w swoim grubym cielsku to teraz dasz radę się go pozbyc raz na zawsze i nigdy więcej nie oglądać, dasz kurwa radę, musisz bo inaczej nie będziemy Cię akceptować i wypadniesz z naszej hierarchii a przecież nie chcesz być sama, nikt nie chce być samotny, wieć daj z siebie wszystko i przestać wreszcie tyle żreć!
Dziś jestem już zdecydowana i gotowa, zdeterminowana i pełna siły by walczyć z moim zbędnym tłustym bagażem, nie poddam się bez walki, chce wyglądać dobrze w jeansach i nie przeżywać kolejnych tragedii w przymierzalni.



dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Tak bardzo się cieszę, że nie jestem sama w tym brudnym świecie..

dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
"To siedzi w Nas jak szósty zmysł,
nic z tym nie zrobisz,
musiałbyś się chyba gdzie indziej urodzić,
to jest jak szósty zmysł,
który masz w sobie..."
Przeklinam Cię, ciało! Za moment zwariuję, nie mogę patrzeć na moje grube uda, boże, sam tłuszcz, kurde, coż za niefart. Muszę przestać jeść, przestać, przestać, przestać, przestać.. Jedzenie to mój wróg, jedzenie jest dla chudych, grubi powinni wykonywać ćwiczenia fizyczne a nie cokolwiek żreć, kurde, cóż za niefart! Często wydaję mi się, że moje życie byłoby zupełnie inne gdybym była chuda, inaczej bym się ubierała, miała inny charakter, wszystko byłoby prostsze i kochałabym życie, a tak? Nie chcę nadejścia lata, będzie gorąco, a ja nie będę wychodzić z domu całe wakacje a już napewno nigdzie nie wyjadę. Jak można tak grubym wychodzić na zewnątrz w szortach? Czuję się jak wieloryb, nie chcę mi się nic, grubość przytłacza tak bardzo, że nie jestem w stanie myśleć trzeźwo, boże, cóż za niefart!

dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Jak można być takim tłustym i nic z tym nie robić? brzydzę się sobą, tak mi wstyd, że nie potrafię przestać jeść..






dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
O losie, czemu zadajesz tyle pytań i oczekujesz ode mnie odpowiedzi? Pamiętam lato 2010 roku, jak dziś, maluje się przed moimi oczyma wyraźny obraz tamtych cudnych wakacji w górach, kocham Góry, taka przestrzeń! Tyle możliwości, tyle miejsca, taka radość, tak mało wolnego czasu, tak wiele zajęć, takie górskie powietrze zagrzewajce nas do pokonywania kolejnych górskich szczytów! Tak wspaniale było by być znowu tam, jeść pachnące maliny i prażyć się w górskim słońcu, nie przejmować się rzeczywistością, tak wspaniale było by wyjechać i nie wracać, chociaż na kilka tygodni, dni, godzin.. tak wspaniale było by oderwać się od wszystkiego, poczuć się lekko jak nigdy, tak wspaniale było by..


dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
osiemnasta wiosna w moim życiu, magiczna bariera wkraczania w nowy etap zycia, może warto cos zmienić? może warto coś zrobić? może warto uwierzyć w siebie? Dać odejść w zapomnienie 'starym przyjaźniom'? porzucić bez reszty to, co we mnie zepsute, uwolnić się od NIEJ, kontrolować wszystkie moje poczynania, nie skupiać sie tylko na własnym JA, wypełnić pustkę, zagłuszyć ciszę, opanować myśli, stać na twardym gruncie złapać Cię za rekę i krzyknąć TAK, JESTEM WOLNA! tylko.. tylko czy ja będę potrafiła tak żyć?


dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Doznaję szoku, gubię chwilę, tracę grunt, wariuję, wciągam brzuch, znowu są na nim ohydne fałdki tłuszczu, co ja wgaduje? Nie słyszę siebie, taki chaos, że tracę grunt, wariuję, wciągam brzuch...
dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
zrobię na przekór, z premedytacją.
shit it's wednesday!, 23.11.2011, 22:43Podejmuję walkę z wiatrakami, nie zdaję sobie sprawy z konsekwencji, nie potrafię, nie mogę, nie chcę. Walczę z uczuciami, zapędzam się w ślepy zaułek, nie potrafię już nic zmienić, nic odkręcić, sytuacja staje się beznadziejna, jestem między młotem a kowadłem, między Scyllą a Hybrydą, nie chcę ryzykować, nie chcę cierpieć. Staram się, daję z siebie 90 procent, to bardzo dużo dla mnie, te 10 procent jest czymś zupelnie innym. Los, rzuca kłody pod nogi, udaje mi się nie wypaść z tej gry, wiem, że jestem wrażliwa, więc wypierdalaj z mojego życia, sukinkocie.
dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Chcę zmienić wszystko o 360 stopni, obrócić się szybko i bez zbędnych wspomień, zacząć od nowa, zostawiając cały ten pierdolnik z tyłu i podążać za marzeniami i ambicjami, nie poddawać się, wierzyć, że się uda,nie porzucać ważnych dla siebie wartości, mimo, że tak bardzo różnią się od dzisiejszych modeli ekstrawaganckiego życia, znudziłam się tym ciągłym stylem życia, nie chcę wciąż odkładać wszystkiego na poźniej, wcielać plan w życie zaczynam od tej seksundy, już, za chwilę zaczynam przygodę z chemią, wierzę że się wszystko uda, musi, mi by się nie udało? no way!
dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Przedwczesna euforia nie zdaje egzaminu, dlaczego to takie kurewsko prawdziwe? Dlaczego nie możemy cieszyć się wcześniej? dlaczego wszystko bierze w łeb, kiedy myślisz, że będzie dobre, a wcale tak nie jest? Co za pieprzona ironia losu, kto to znosi? Jak to znieść? Jak nie dać się utopić w głębokich czeluściach codziennego dnia, który jednym sprzyja dobrą kartą, a drugim złym trafem? Recepta na dobry dzień i beztroskie życie? Właściwie to życie pierdoli nas wszystkich, ot co.
dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
jestem więźniem, swoich myśli i dumy, spieprzyłam wszystko a potem się zakochałam, bezsens.
dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Nie miałam bladego pojęcia, że to wszystko się właśnie tak potoczy, nie potrafie oddać tych złych emocji, nie potrafię wydalic ich na zewnątrz, duszę je w sobie i mam wrażenie, że za chwilę eksploduje! Boże, pomocy muszę z kims porozmawiać, muszę! Nie chcę już istnieć, nie dziś, nie jutro, chcę zniknąć, zapaść się pod Ziemię, chcę zaprzestać bytowania na tej planecie. Ludzie, którzy tu mieszkają napawają mnie obrzydzeniem, jest mi słabo kiedy o nich pomyślę, nie wiedziałam, że potrafią być aż tak podli, a może to ze mną jest coś nie tak? może powinnam usunąć się w cień? Nie mam ochoty na siebie patrzeć, nie mam ochoty patrzeć na kogoś to jest tak odrażający i zabija piękno świata swoim pierdolonym JA, chrzanie wszystko, rzucam życiem, nie jest mi potrzebne, tylko, że w głebi duszy mam nadzieję, że odbije się od wysokich szczytów jak bumerang i powróci w lepszym wydaniu.
dust.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
nowsze notki 123





